Powrót na górę

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5
czas do szkoły, czas do szkoły, czas do szkoły, czas do szkoły...

Szkoła Podstawowa

im. Armii Krajowej w Kołbieli

Telewizor był, ale w ciągu pięciu dni pobytu w Zawoi nikt nie zapytał, czy możemy coś obejrzeć, bo tak naprawdę niewiele mieliśmy czasu na nudę. Wycieczka klas szóstych w Beskidy u podnóża Babiej Góry, do najdłuższej, długości około 18 km wsi Zawoja, była niezwykle intensywna. 

W poniedziałek, 15 maja wyruszyliśmy rankiem z Kołbieli, by po kilku godzinach jazdy dotrzeć do Inwałdu, gdzie mieści się park miniatur. Podziwialiśmy najciekawsze budowle świata zgromadzone w jednym miejscu, a wśród nich: Statua Wolności, Wieża Eiffla, Big Ben, Biały Dom, Taj Mahal, Góra Rushmore i wiele, wiele innych. Jednak prawdziwa zabawa zaczęła się wtedy, gdy bawiliśmy się na urządzeniach i atrakcjach dostępnych w parku- labirynt, piramida strachu, diabelski młyn czy piracki statek- każdy znalazł coś dla siebie. Od Inwałdu do Zawoi jechaliśmy około godzinę.  W pensjonacie pierwszy wieczór spędziliśmy z kapelą i gawędziarzami góralskimi poznając tradycyjne przyśpiewki, gwarę i folklor tamtych okolic.

Wtorkowe przedpołudnie zaczęliśmy od wizyty w Centrum Edukacji Babiogórskiego Parku Narodowego. Poznaliśmy faunę i florę tego rejonu Polski  oglądając ekspozycję i prezentację o okolicach Babiej Góry. Kilkadziesiąt minut później ruszyliśmy na szlak ścieżką edukacyjną na Mokry Kozub docierając do leśnej szkoły z prawdziwą tablicą i ławkami- niby nic nadzwyczajnego, a jednak w lesie i pod chmurką, w dodatku pod górkę, bardzo stromą- wszyscy mieliśmy zadyszkę… Po drodze spotkaliśmy żywy przykład fauny- piękną salamandrę.  Zejście z góry wcale nie było łatwiejsze- ziemia i kamienie okazały się śliskie. Następnie udaliśmy się do mini skansenu, który prezentował dawne chaty góralskie.  W czasie tego spaceru mogliśmy obserwować pasmo Babiej Góry, której zbocza wciąż pokrywał śnieg. Po obiedzie udaliśmy się do malowniczego przysiółka Zawoi o nazwie Przysłop. Przy okazji wpadliśmy z wizytą na podwórko do pana, który jako jedyny na świecie produkuje szachy dla trzech osób- idea szlachetna, gdyż w trakcie gry trzeba pomagać przegrywającemu- jak w życiu. Strome wejście pod górę do wieży widokowej okazało się warte zachodu- widok z wieży był nagrodą za wytrwałość. Potem krótki spacer wokół mini zoo, w którym pokaz walki na rogi urządziły kozy. Zakończeniem dnia było nabycie nowych umiejętności- wyplatanie zwierzątek z siana. Zajęcia poprowadzili miejscowi artyści, którzy przygotowywali Misia dla słynnej komedii Barei.

 Następnego dnia, we środę, wszyscy musieli wcześnie wstać, gdyż wyruszyliśmy na wycieczkę do Pieskowej Skały. Historię zamku i jego zmian przybliżyła nam w ciekawy sposób pani kierownik obiektu- dzieci z zaciekawieniem słuchały i oglądały ekspozycje udostępnione w zamku. Potem spacer do Maczugi Herkulesa, krótki piknik pod skałą i przejazd do liczącego zaledwie 200 mieszkańców Ojcowa, gdzie zjedliśmy pyszne lody. Następnym etapem wycieczki była Jaskinia Wierzchowska, najdłuższa wśród polskich jaskiń. Nagle, w sali poświęconej ludziom pierwotnym wstała kobieta od ogniska i zaczęła opowiadać swoją historię- ożywiony element ekspozycji. Widzieliśmy w jaskini makiety zwierząt prehistorycznych oraz żywego nietoperza i jadowite pająki. Po powrocie do pensjonatu mieliśmy jeszcze siły na dyskotekę oraz malowanie ptaszków- przy tej pracy wszyscy byli bardzo skupieni, a rajskie lub prawdziwe ptaszki były przecudnie malowane.

Kolejny punkt programu to zwiedzanie bliskiej okolicy- w czwartek rano ruszyliśmy górskim szlakiem do wodospadu na Mosornym Potoku. Przy drodze znaleźliśmy zbocze pokryte endemiczną rośliną, czosnkiem niedźwiedzim- zapach unosił się wszędzie. Po małej przekąsce udaliśmy się do Zubrzycy, skansenu, w którym kręcono ujęcia do filmu „Ogniem i mieczem”. W skansenie wzięliśmy udział w zajęciach pieczenia chleba- począwszy od młocenia zboża cepem poprzez mielenie ziaren w żarnach, przesiewanie i zagniatanie mąki i własnoręczne lepienie moskoli, czyli góralskich podpłomyków. Upieczone na blasze kuchni węglowej smakowały wyśmienicie, a do popicia mieliśmy kawę zbożową, która jednak nie przypadła dzieciom do gustu… Czyżby za mało chemii? Następnie zwiedziliśmy skansen, a dziewczęta wykazały się umiejętnością wicia wianków z mniszka lekarskiego.  Popołudniowe zajęcia również należały do intensywnych- najpierw malowanie na szkle- okazuje się, że mamy bardzo utalentowane i cierpliwe dzieci, a potem wizyta w gospodarstwie agroturystycznym, gdzie hodowane są lamy i daniele. Bliski kontakt ze zwierzętami okazał się nie lada atrakcją- karmienie zwierząt dostarczyło wiele radości. Widoki również były piękne – na pasmo Policy, którą spacerował wiele lat temu papież Jan Paweł II. Zakończeniem dnia było ognisko z pieczeniem kiełbasek.

Ostatniego dnia wycieczki wstaliśmy wcześnie, aby dotrzeć do Krakowa. Zwiedzanie dawnej stolicy Polski rozpoczęliśmy od Smoka Wawelskiego. Potem udaliśmy się do Katedry Wawelskiej- przewodnik p. Paweł Krupa opowiedział nam historię wzgórza wawelskiego, oprowadził po katedrze, grobach i pokazał dzwon Zygmunt. Na dziedzińcu zamku mówił również o historii tego miejsca. Następnie drogą królewską udaliśmy się do Collegium Maius, najstarszej części Uniwersytetu Jagiellońskiego, by posłuchać i zobaczyć słynne kuranty. Na Rynku Głównym, w Sukiennicach, był czas na zakup pamiątek, jednakże największą atrakcją okazało się spotkanie aktorów występujących w znanym dzieciakom serialu. Zwiedzanie Kościoła Mariackiego i wysłuchanie hejnału zakończyło nasz spacer po Krakowie- jeszcze tylko przejście ulicą Franciszkańską, obok słynnego okna papieskiego i droga powrotna do domu.

Wycieczka nie byłaby tak udana, gdyby nie organizacja p. Adama Trybały, właściciela firmy turystycznej „Gazda” z Zawoi, p. Haliny Mikołajczyk- przewodnika beskidzkiego- cierpliwie odpowiadającej na pytania dzieci oraz p. Wandy, która od czterdziestu lat czuwa nad tym, by dzieciom przebywającym w jej pensjonacie niczego nie brakowało. Nasz kierowca, p. Łukasz Szuchnik, również wykazał się niemałą cierpliwością i umiejętnościami jeżdżąc po wąskich i krętych górskich drogach.  Klasy VIa, VIb i VIc wraz z wychowawcami, p. Jolantą Kaczorek, p. Małgorzatą  Dróżdż oraz p. Beatą Kurek poznały nowe tereny, zawiązały pierwsze sympatie i, co najciekawsze,  nie tęskniły za grami komputerowymi i serialami. Telewizor stojący w świetlicy pensjonatu pokrył się kurzem. Do Kołbieli dzieci wróciły ze śpiewem na ustach:

Zawoja, Zawoja, pikno okolica

Żeby nie te góry, żeby nie te góry, byłaby stolica

Zawoja, Zawoja, nie całaś ty moja

Ino ten pagórecek, ino ten pagóreczek, ka mój kochanecek

Zawoja, Zawoja, nie całaś ty moja

Ino ta dolina, ino ta dolina, ka moja dziewcyna

 

                                                                                                                                            Małgorzata Dróżdż

Szkoła Podstawowa im. Armii Krajowej w Kołbieli